Ula - Byliśmy na Śnieżkce
AUTOR: Ula DODANO: 2007-10-28
TYTUŁ: Byliśmy na Śnieżkce
Bylismy na Śnieżce wczoraj całą grupą. Mieszkaliśmy w Karpaczu i wjechaliśmy wyciągiem na Kope, a potem szliśmy szlakiem, aż zobaczyliśmy Śląski Dom. Tutaj zrobiliśmy krótką przerwę. Zdecydowalismy się na strome podejście na Śnieżkę. Było niestety mgliście i ślisko. Zamiast podziwiać widoki musieliśmy więc patrzeć gdzie stawiamy nogi, żeby się nie pośliznąć. Nagrodą była niewątpliwie satysfakcja na szczycie. Co prawda tutaj również było mgliscie i tylko momentami było widać w dole Karpacz, ale możemy przynajmniej powiedzieć, że chdziliśmy z głową w chmurach. Powrót był trochę niebezpieczny, bo było ślisko ale daliśmy rade. Pod Śląskim domem rozdzieliliśmy się i część poszła na Kope żeby zjechać wyciągiem do Karpacza, a my poszliśmy najpierw do Strzechy Akademickiej na gorącą czekoladę, a potem do Samotni. O tym miejscu dużo już wcześniej słyszeliśmy, niestety niwiele mogliśmy zobaczyć z powodu pogody - choć jednak było niesamowicie w tej mgle. Uraczyliśmy się więc piwkiem i ruszliśmy w dół do Karpacza. w drodze powrotnej zajrzeliśmy jeszcze do Świątyni Wang - niestety wejście było już zamknięte, ale atmosfera tego miejsca też jest magiczna. No a po powrocie do pensjonatu czekała nas impreza w klimatycznej restauracji. Podsumowując Karpacz, szczególnie Górny Karpacz jest niesamowity i na pewno tutaj jeszcze wrócimy. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepsza pogoda i będziemy też mogli podziwiać widoki, ale z drugiej strony w tej mgle czuło się atmosferę jak z opowieści o Duchu Gór i wszystkim się podobało. Pozdrowienia dla naszych Gspodarzy, dla całej Szkoły w Sulechowie i do zobaczenia za rok.
TYTUŁ: Byliśmy na Śnieżkce
Bylismy na Śnieżce wczoraj całą grupą. Mieszkaliśmy w Karpaczu i wjechaliśmy wyciągiem na Kope, a potem szliśmy szlakiem, aż zobaczyliśmy Śląski Dom. Tutaj zrobiliśmy krótką przerwę. Zdecydowalismy się na strome podejście na Śnieżkę. Było niestety mgliście i ślisko. Zamiast podziwiać widoki musieliśmy więc patrzeć gdzie stawiamy nogi, żeby się nie pośliznąć. Nagrodą była niewątpliwie satysfakcja na szczycie. Co prawda tutaj również było mgliscie i tylko momentami było widać w dole Karpacz, ale możemy przynajmniej powiedzieć, że chdziliśmy z głową w chmurach. Powrót był trochę niebezpieczny, bo było ślisko ale daliśmy rade. Pod Śląskim domem rozdzieliliśmy się i część poszła na Kope żeby zjechać wyciągiem do Karpacza, a my poszliśmy najpierw do Strzechy Akademickiej na gorącą czekoladę, a potem do Samotni. O tym miejscu dużo już wcześniej słyszeliśmy, niestety niwiele mogliśmy zobaczyć z powodu pogody - choć jednak było niesamowicie w tej mgle. Uraczyliśmy się więc piwkiem i ruszliśmy w dół do Karpacza. w drodze powrotnej zajrzeliśmy jeszcze do Świątyni Wang - niestety wejście było już zamknięte, ale atmosfera tego miejsca też jest magiczna. No a po powrocie do pensjonatu czekała nas impreza w klimatycznej restauracji. Podsumowując Karpacz, szczególnie Górny Karpacz jest niesamowity i na pewno tutaj jeszcze wrócimy. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepsza pogoda i będziemy też mogli podziwiać widoki, ale z drugiej strony w tej mgle czuło się atmosferę jak z opowieści o Duchu Gór i wszystkim się podobało. Pozdrowienia dla naszych Gspodarzy, dla całej Szkoły w Sulechowie i do zobaczenia za rok.
Pozostałe komentarze:






