Zimowe Igrzyska Olimpijskie Karpacz 2030

Jak informował najważniejszy dziennik sportowy w kraju, samorządowcy z Karpacza i Szklarskiej Poręby szukają skutecznego sposobu na wybicie kurortów na światowy poziom. I wymyślili Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2030, współorganizowane razem z sąsiadami z Czech. Brzmi jak fanaberia? Cytowani przez “PS” eksperci uważają, że taka kandydatura ma więcej sensu niż niedoszłe igrzyska w Krakowie, Zakopanem i na Słowacji.

Według wstępnych planów, Karpacz miałby gościć konkurencje bobslejowe i saneczkarskie, skicross oraz część rywalizacji na deskach snowboardowych. Szklarska Poręba to przede wszystkim pozostająca na światowym poziomie Polana Jakuszycka - tutaj miałyby się odbywać zawody w biegach, biathlonie i finałowa część kombinacji norweskiej. Do Jeleniej Góry przyjechaliby specjaliści od łyżwiarstwa (szybkiego i figurowego) oraz curlingu. Natomiast Szczyrk miałby przygotować stok dla narciarzy alpejskich, a konkretniej pod zjazd. Pozostałe dyscypliny i konkurencje rozgrywane byłyby w Peci pod Śnieżką, Libercu, Harrachovie, Szpindlerowym Młynie i Małej Upie. Czyli po czeskiej stronie Karkonoszy. Więcej szczegółów mamy poznać latem.

Głównym atutem takiej imprezy miałyby być znacznie niższe koszty organizacji i wysoki poziom dbałości o ekologię - zgodnie z ostatnimi zaleceniami Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (tzw. Agenda 2020). Jak można to osiągnąć? Choćby zamiast budować wszystko od nowa, skorzystać z istniejącej już infrastruktury i “tylko” ją wyremontować. Igrzyska w Karkonoszach mogły gościć już w 1936 r., ale Niemcy ostatecznie przeprowadzili je w Garmisch-Partenkirchen. Jednym z przykładów takiego podejścia miałby być zapomniany tor bobslejowo-saneczkowy z 1925 r., położony przy Husyckiej Górce i zaporze na Łomnicy, gdzie ostatnie zawody rozegrano w 1983 r. Poza tym niektóre inwestycje i tak są w planach (modernizacja Polany Jakuszyckiej, budowa drogi ekspresowej S3) a inne mogą mieć charakter tymczasowy. Całość miałaby się zamknąć w kwocie 30 miliardów złotych - po 15 mld na kraj. Rosjanie w Soczi wydali przynajmniej 50 miliardów dolarów.

Aplikacje potencjalnych organizatorów MKOl powinien przyjmować do 2020 roku, wybór gospodarza rzeczonych igrzysk przewidziany jest po upływie kolejnych trzech lat. Pierwszym wyzwaniem, jakie stoi przed gminami, jest podpisanie stosownych umów, listów intencyjnych i pozyskanie rządowych gwarancji. Drugim, chyba trudniejszym - przekonanie mieszkańców, że ten ambitny projekt ma sens i w dłuższej perspektywie okaże się opłacalny. Kraków i Zakopane na poważnie startowały w wyścigu o zimowe igrzyska olimpijskie w 2022 r., do spółki ze Słowakami - pomysł upadł całkowicie po referendum wśród mieszkańców dawnej stolicy. Krakusi powiedzieli imprezie mocne “Nie!”. Z drugiej strony, pod Tatrami wciąż mówi się o niewykorzystanych szansach na gwałtowny skok w rozwoju.

A jaki byłby Wasz głos w sprawie zimowych igrzysk olimpijskich 2030? Dać sobie z nimi spokój, czy o nie walczyć?

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij