Niezwykłe zjawiska na Śnieżce (ognie św. Elma)

Nikogo chyba nie dziwi, że na najwyższym szczycie Karkonoszy istnieje obserwatorium. Można tu bowiem być świadkiem wielu niezwyczajnych spektakli przyrodniczych. Ognie świętego Elma są jednym z nich.

 

To zjawisko jest o tyle ciekawe, że oprócz wzroku angażuje też słuch. Polega na tym, że na rozmaitych powierzchniach, zwłaszcza na wystających krawędziach przedmiotów, dochodzi do niewielkich wyładowań elektrycznych. To maleńkie pioruny, fachowo nazywane miotełkowymi. Towarzyszy im ciche syczenie, czasem świst. Za dnia praktycznie nie ma szansy ich dostrzec, natomiast w nocy owe miotełki to arcyfascynujący widok. Szczególnie, że wyładowania te nie są groźne, a bywa, że można je zaobserwować nawet na dłoni!

 

Oczywiście nietypowe efekty świetlno-dźwiękowe spotykane są nie tylko w Karkonoszach czy w ogóle w górach. Obserwuje się je niekiedy na masztach statków w czasie chmur burzowych, zresztą od tego właśnie zjawisko ogni świętego Elma zawdzięcza swoją nazwę. Mieli ją nadać marynarze, którzy uważali ognie za wysłuchanie modlitw przed nadchodzącą burzą, gdyż wedle legendy św. Elmo nie lękał się piorunów. Zjawisko to jest ponadto obserwowane od wieków. Ponoć nawet J. Cezar miał widzieć ogniki na dzidach swoich żołnierzy. Ale skąd się biorą?

 

Wytłumaczenie jest dość proste: burzowe chmury o ujemnym ładunku powodują silne oddziaływania indukcyjne na powierzchni ziemi. Przyciągają wówczas ładunki dodatnie, zaś najsilniej objawia się tuż pod samą chmurą.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij