Mieszkamy w pięknym kraju. Choć nie każdy o tym wie, nasza ojczyzna okazuje się wręcz baśniową krainą. Przynajmniej dla hollywoodzkich reżyserów. Jeden z nich, Andrew Adamson, wykorzystał jeden z najbardziej magicznych zakątków Karkonoszy do realizacji słynnych „Opowieści z Narnii” C. S. Lewisa. Śladów niezwykłego królestwa, do którego można dostać się poprzez starą szafę, szukajcie w… wąwozie Kamieńczyka.

 

Niejedno urocze miejsce w Polsce wystąpiło w licznych produkcjach filmowych, nie tylko zresztą rodzimych. Ale o takiej reklamie, jaką Andrew Adamson zapewnił wodospadowi Kamieńczyka, wiele innych atrakcji naszego kraju może tylko pomarzyć. Nowozelandzki filmowiec nie mógł wybrać lepiej! Najwyższy wodospad polskiej części Sudetów prezentuje się iście filmowo, baśniowo, a przede wszystkim – imponująco. Ze stromych, pionowych wręcz skalnych ścian woda spływa kaskadami z wysokości 27 metrów. Za jedną z takich kaskad kryje się także tajemnicza grota, wykuta przez Walończyków. Dawniej wędrowano tutaj nie w celach turystycznych, lecz w poszukiwaniu ametystów czy pegmatytów. Dziś spotkamy na szlaku ze Szklarskiej Poręby na Szrenicę jedynie poszukiwaczy wrażeń. Ci z pewnością nie zaznają zawodu. Szum wodospadu przyciąga jak magnes. Także filmowców. Jak prezentuje się ów cud natury w hollywoodzkiej produkcji? Trzeba obejrzeć film pt. „Opowieści z Narnii. Książę Kaspian” albo przewinąć go mniej więcej do mniej więcej 43. minuty. Jednak nic nie zastąpi wizyty w realnym świecie, który za sprawą Kamieńczyka nabiera cech prawdziwej baśni…

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij