Moje boje - czyli subiektywnie o kąpieliskach w kotlinie

     Lato i wycieczka na basen. Od dzieciństwa te dwa elementy są dla mnie nierozłączne.    Pamiętam jak obładowany wszelakim możliwym sprzętem, w upalny letni poranek, wraz z rodzicami udawałem się na pływalnie. Oczywiście taką na świeżym powietrzu. Kryte kąpieliska to zupełnie inna historia. Tylko na tych bez dachu i ścian czekała moc dodatkowych atrakcji, których ze świecą szukać na tradycyjnych basenach. Kto nie pamięta gotowanej kukurydzy, którą wcinało się ze smakiem i popijało oranżadą? Odbijającej słońce wody i klimatu wakacji, który właśnie w tego typu miejscach zdawało się czuć z największą siłą. Często dochodziły do tego krótkie batalie ze zwabionymi zapachem pączków i słodkich bułek os lub pszczół.

Gwar i nierzadko tłok zdawały się nie przeszkadzać. W końcu najważniejsze było wyekwipowanie się w podstawowy sprzęt pływacki i wskoczenie do falującej chlorowanej wody. Nieodzowne rękawki, koło ratunkowe, okulary pływackie, płetwy, rurka do nurkowania, piłka i innej maści sprzęt pomagający w utrzymaniu się na powierzchni, doskonale rekompensował brak jakichkolwiek umiejętności pływackich. No, może poza zdolnością bezwładnego opadania na dno.

Od zapisanych w mojej pamięci chwil, minęło już trochę czasu. Podrosłem i nawet nauczyłem się pływać. Jednak sentyment pozostał. Gdy tylko jest okazja, z przyjemnością udaję się wraz z rodziną, na basen, by trochę popływać. Fakt cześć magii gdzieś wyparowała, ale tak już jest. Dzieci wiele rzeczy widzą na swój magiczny sposób, pod specyficznym kątem, który dla dorosłego przestaje być dostępny.

Gdy tylko mam czas, staram się, odwiedzić jedno z odkrytych kąpielisk w mojej okolicy. Karpacz, Jelenia Góra, Cieplice, Sosnówka lub Mietków, to tam można bezpiecznie i przyjemnie spędzić dzień, na oznakowanych kąpieliskach. W zależność od tego ile mam czasu i jak wiele chcę go poświęcić na wylegiwanie się na słońcu lub pływanie, mogę wybrać miejsca bliżej domu lub pojechać na dłuższą wycieczkę.

Jak  umilknie ostatni szkolny dzwonek, swoje podwoje otwiera miejska pływalnia w Jeleniej Górze. To tam też znajduje się najwyższa w okolicy wieża, do skoków, do znajdującego się poniżej głównego basenu, obok znajdziemy brodzik dla dzieci i basen ze ślizgawką. Obok znajdziemy pole do siatkówki plażowej, na którym co roku odbywają się zawody dla miłośników tej letniej dyscypliny. Na terenie basenu możemy również pograć w kosza, siatkę, pingponga lub plenerowe szachy. Ze wszystkich odwiedzanych przeze mnie miejsc, to jest też najbardziej gwarne. Nie ma się co dziwić, pływalnia w centrum miasta niezmiennie przyciąga mieszkańców, zwłaszcza gdy słupek rtęci wyciąga się coraz wyżej i wyżej.

O ile basen przy ulicy Sudeckiej w Jeleniej Górze istnieje tam od wielu lat, o tyle w mieście nie brakuje nowszych obiektów. Beniaminkiem pośród nich są Termy Cieplickie. Dopiero co otwarty, w uzdrowiskowej dzielnicy Jeleniej Góry, Aqua Park
zgodnie z dzisiejszymi standardami posiada cześć na otwartym powietrzu. Niedługo będzie dostępna dla odwiedzających obiekt, jednak gdy ostatni raz byłem w Termach, ze względu na porę roku, zewnętrzne baseny nie były w pełni dostępne. Wyjątek stanowił ten z podgrzewaną wodą łączący główny obiekt z jego częścią, znajdującą się na świeżym powietrzu. Czekam, aż będę mógł go w pełni przetestować, co powinno nastąpić już lada dzień. Znajdziemy tam kilkutonową zjeżdżalnię, obok której wznosi się platforma, z której będzie można zjechać dzięki kręcącej się w szalonych serpentynach rurze. Przy brzegu basenu mamy stanowiska z wodnymi biczami i sporo miejsca na leżak lub rozłożony na ziemi ręcznik. Warto też wspomnieć o widoku na Karkonosze.

Będąc przy kwestiach krajobrazów, nie sposób nie wspomnieć, o niezadaszonej części basenu w Hotelu Gołębiewski. Ten gigantyczny obiekt wybudowany w Karpaczu, w kategorii widoku znajduje się na pierwszym miejscu mojego prywatnego rankingu. Opalając się na jednym z licznych leżaków, można delektować się piękną panoramą Karkonoszy, która wydaję się na wyciągnięcie ręki.
W nieco niżej położonym Miłkowie również najdziemy ciekawy obiekt rekreacyjno-pływacki. To basen należący do kompleksu kempingowego Wiśniowa Polana. Stąd również widać góry, jednak atutem tego miejsca jest to, że nie stanowi części dużego wodnego parku, tylko samodzielne kąpielisko wybudowane pośród drzew. Możemy tu, w cieniu gałęzi, schronić się przed słońcem i poczuć jak na wczasach. Znajdujące się obok pole kempingowe, parasole oraz huśtawki z pewnością spotęgują to przyjemne uczucie.

Ostatnimi z obiektów, w których miałem okazję się kapać, są kąpieliska wytyczone na Jeziorze Leśniańskim. Znajdujące się niedaleko Zamku Czocha z dala od „cywilizacji” miejsce pozwala się popluskać i skorzystać z innych dostępnych atrakcji. Siatkówka na plaży i możliwość popływania mini stateczkiem to tylko niektóre z nich. Jednak odległość, która dzieli jezioro od centrum Kotliny Jeleniogórskiej sprawa, że wypad przeradza się w dłuższą wycieczkę, w którą lepiej wybrać się samochodem.

Poza wymienionymi obiektami w okolicy znajduje się wiele innych zbiorników, często odwiedzanych przez amatorów spędzania czasu nad wodą. Niestety, nie są one strzeżone, a gdy odwiedzi je policja lub straż miejska, może spotkać nas niemiła niespodzianka w postaci mandatu. Czego nikomu nie polecam.

To tyle w kwestii okolicznych kąpielisk i odkrytych basenów. Gdy tylko pogoda i czas pozwolą i znajdę w okolicy coś godnego polecenia, z pewnością nie omieszkam, podzielić się swoją wiedzą, do czego również wszystkich serdecznie zachęcam.

 

 

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij