Przeurocze, iście bajkowe widoczki - to obowiązkowa cecha każdego szanującego się górskiego kurortu turystycznego. Inspirująca przyroda naturalnie znajduje się na pierwszym planie, lecz w tworzeniu unikalnego klimatu sporą rolę do odegrania mają także miejskie/wiejskie krajobrazy.

Karpacz bez zwątpienia należy zaliczyć do tych miejscowości, które wykazują się ogromną malowniczością. Wspaniałe położenie u stóp Karkonoszy, oryginalna architektura łącząca wiele najróżniejszych trendów z rozmaitych zakątków Europy, bliskie sąsiedztwo dzikiej przyrody… Wystarczy przejrzeć dostępne tu czy tam zdjęcia, oferowane w sklepikach pocztówki bądź obrazy mistrzów malarstwa - tu warto polecić pejzaże pędzla Carla Ernsta Morgensterna - by zachwycić się pięknem najwyższych partii Sudetów i ich podróżniczej stolicy. Oczywiście Karpacz najefektowniej prezentuje się wtedy, kiedy podziwia się go na żywo.

Wizytówką miejscowości był, jest i zapewne jeszcze bardzo długo będzie jedyny w swoim rodzaju kościół Wang. Kunsztowny przykład skandynawskiej sztuki sakralnej, sprowadzony do Karpacza Górnego z Norwegii w połowie XIX stulecia przez króla Prus Fryderyka Wilhelma IV, działającego za radą hrabiny von Reden rezydującej w Bukowcu. Nordyckie motywy to nie jest coś, co widuje się w Polsce na co dzień. Równie charakterystyczne dla Wang jest to, że zbudowano go bez użycia jakiegokolwiek gwoździa.

Na terenie Karpacza znajdują się jeszcze dwie zabytkowe świątynie: kościół Najświętszego Serca Jezusa oraz przybytek pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Wprawdzie oba mają swoje estetyczne atuty, to żaden nie może równać się z Wangiem. Ciekawą alternatywą dla obiektów chrześcijańskiego kultu powinien być skwer przed restauracją “Bachus” - dawną karczmą sądową. Budowla powstała w XVII wieku, jest nieznacznie starszy od dominującej nad placem lipy. Potężne drzewo, zasadzone zapewne w nawiązaniu do dawnych słowiańskich i germańskich tradycji w najistotniejszym dla lokalnej społeczności miejscu, cieszy się już zasłużonym statusem pomnika przyrody.

Między gwarnymi uliczkami karkonoskiego miasta można znaleźć parę enklaw spokoju, w których nie oddalając się zanadto od centrum przebywa się bliżej natury. Jednym z takich punktów jest Karpatka - niewielka (726m n.p.m.) górka, przeorana niegdyś przez górników poszukujących srebra. Kiedy dzika przyroda ponownie objęła władanie nad tym obszarem, wzniesienie stało się niezwykle popularnym celem spacerów i twórczości artystów. Zbliżoną genezę mają groty w Kruczych Skałach, gdzie jeszcze w XIXw. wydobywano kamienie szlachetne i ozdobne. Dziś Krucze Skały cieszą się dużym uznaniem nie tylko wśród miłośników fotografii przyrodniczej, ale też amatorów wspinaczki. Jeszcze ładniej wyglądają okolice tamy na Łomnicy, zbudowanej w latach 1910-15 dla ujarzmienia groźnego żywiołu. Zapora na rzece nie tylko zmniejszyła zagrożenie powodziowe, ale też stworzyła śliczny zalew i sztuczny wodospad.

Obraz malowniczego Karpacza byłby wielce wybrakowany, gdyby pominąć uroki wysokich gór. Właściwie całość terenów szczytowych pasma znalazła się w granicach Karkonoskiego Parku Narodowego . Utworzono tu całe mnóstwo obszarów objętych mniej lub bardziej ścisłą ochroną fauny i flory, nie zapominając przy tym o potrzebach turystów. Karkonosze przecinają wzdłuż i wszerz setki, jeśli nie tysiące kilometrów oficjalnych szlaków: pieszych, konnych, rowerowych, narciarskich… Zapewne największym powodzeniem cieszy się Śnieżka, najwyższa sudecka góra. W drodze na szczyt można podziwiać wiele intrygujących, przyjemnych dla oczu zakątków. Dolina Sowia, Pielgrzymy, polana Złotówki, Kotki, Dolina Łomniczki, Kocioł Małego Stawu, Polana Śródleśna, Słonecznik, klimatyczne schroniska i wiele, wiele innych miejsc, gdzie odruchowo wyjmuje się aparat i pstryka zdjęcia do albumu. Rok to będzie mało, by zobaczyć je wszystkie. Zwłaszcza, że w zimowej odsłonie, pokryte warstwą białego puchu, zyskują całkowicie odmienne, a jednak niezmiennie efektowne oblicze.

Karpacz należy do ścisłej krajowej czołówki, jeśli idzie o dostępne wrażenia estetyczno-krajoznawcze. Na dowód mamy całe kopy zdjęć, filmów oraz panoram. Zresztą, nie opłaca się strzępić pióra (a raczej klawiatury) po próżnicy. Najlepiej zerknąć w kalendarz, wybrać termin wyjazdu, zarezerwować sobie nocleg w jakimś przytulnym lokalu, a na koniec przekonać się o tym wszystkim, co opisane powyżej, organoleptycznie, z użyciem własnych gałek ocznych. Trzeba tylko przypilnować, żeby nie wyskoczyły z czaszkowych oczodołów przy okazji efektownych doznań.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij