Jak tanio spędzić urlop w Karpaczu?

 

Czasy obecne przynoszą nam wiele możliwości spędzenia wolnego czasu i wydania naszych ciężko zarabianych pieniędzy. I dobrze, bo cóż by znaczył nasz wysiłek w polepszaniu życia doczesnego, bez odpoczynku? Wybierając się na urlop, stajemy przed dylematem, w zasadzie najważniejszym: gdzie? Góry, morze, jezioro czy też porcja egzotyki? Po dokonaniu wyboru, pojawia się pytanie: „za ile?”. Wiadomo że najlepiej najtaniej! I nie ma w tym nic dziwnego i jak się okazuje w sumie, trudnego. Dziś opiszę Wam, jak zaplanować urlop w Karpaczu, odpocząć, pozwiedzać, a jednocześnie nie robić olbrzymiego debetu na koncie.

Żeby wyjaśnić osobie nie związanej z tematem miast turystycznych, dlaczego można wykupić wycieczkę do Turcji, dwa razy taniej niż spędzić wakacje w kraju, posłużę się przykładem Dziwnówka. To miejscowość w powiecie zachodniopomorskim gdzie mieszkają na stałe 404 osoby. Podczas sezonu wysokiego liczba ta wzrasta do 2-3 tysięcy. Bardzo wymowne. Dla przeciętnego Kowalskiego rok dzieli się na cztery pory. Każda na swój sposób urokliwa i oferująca coś wyjątkowego. Jednak w turystyce obowiązuje zasada dwóch sezonów – wysokiego i niskiego.

Na potrzeby tego artykułu przyjmijmy, że interesuje nas 7 dni, dla 2 dorosłych osób, podczas ferii zimowych. Obie osoby jeżdżą na nartach, prowadzą aktywny tryb życia. W Karpaczu nie brakuje hoteli, pensjonatów, czy domów wczasowych. Ceny w okresie wysokim, a takim jest właśnie zima, wahają się w granicach od 200 do nawet 500zł za dobę, oczywiście dla jednej osoby. Jak dla mnie, to bardzo dużo. Osobiście szanuje i podziwiam ludzi pracujących w hotelarstwie, bo to bardzo ciężki kawał chleba, ale give me a break! 200zł za dobę razy 7, to 1400zł I razy dwa, daje kwotę prawie 3000 złotych. Doliczmy do tego, wyciągi narciarskie, jakąś kolację, szalony wieczór w dyskotece, jakąś pamiątkę dla bliskich osób, nawet parkingi i suma summarum lekką ręką, ( a może drżącą) wydamy z 3500 tysiąca. Jeśli planując urlop macie przygotowaną do wydania taką kwotę i ona nie obciąży Waszego rodzinnego budżetu - to szczerze Wam zazdroszczę! :)

Co jednak, gdy mamy mniej? Czy za najniższą pensję, przewidzianą przez ukochaną Władzę Ustawodawczą, da się spędzić tydzień z osobą towarzyszącą w Karpaczu, podczas zimy? Moim zdaniem – oczywiście że tak!

Najważniejszą i najdroższą w naszym budżecie pozycją, będzie miejsce do spania. Ale żeby urlop nam się udał, miło by było gdybyśmy mieli wygodne łóżko, czystą pościel i zasłony w oknach. Brzmi śmiesznie? A nie powinno. Dowiedzieć się, czy przysłowiowa zupa jest świeża, można tylko od kuchni. Znam naprawdę sporo ludzi, pracujących na chwilę obecną lub mających w swoich CV, pozycję związaną z hotelarstwem. Czasem praktyki właścicieli obiektów, sprawiają że włos jeży się na głowie. Pościel należy wymieniać po każdym pobycie? Rzecz oczywista. A jednak nie do końca. Można ją też przeprasować, psiknąć odświeżaczem do pomieszczeń, najlepiej o zapachu morskiej bryzy, i voilà. Oczywiście jest to jeden ze skrajnych przypadków, ale zdarzają się i takie. Hotele kilku gwiazdkowe oferują gwarancję czystości i świeżości. Jednak w parze z tym idzie cena. I co zrobić? Osobiście poszukałabym ludzi, którzy mają do wynajęcia pokoje we własnych domach. Opinia publiczna może i nie jest najważniejsza, ale czy ktoś z nas chciałby wstydzić się przed sąsiadem, że nie miał tle przyzwoitości, żeby zmienić poszewki na czyste? Chyba nie. Można też pokusić się o nocleg np. w Miłkowie – wiosce oddalonej od Karpacza o 2 km, gdzie ceny są dużo niższe niż w centrum miasta.

Pobyt na kwaterze prywatnej to kosz około 30zł za dobę. Oczywiście razy dwa. Często właściciele tych domów, mają osobne wejścia do części dla gości, także późniejszy powrót nie będzie niczym kłopotliwym. Za symboliczne 10zł dostaniemy świeżą jajecznicę, wędlinę, pieczywo i filiżankę kawy. Za zakwaterowanie, wraz ze śniadaniem przeznaczamy sumę, około 480zł. Oczywiście należy dokonać rezerwacji wraz z wpłatą zaliczki trochę wcześniej, aby mieć pewność że jakiś zabłąkany turysta nie skorzysta z okazji i nie zaproponuje gospodarzowi trochę więcej za nasze miejsca.

Kwestia wyżywienia jest osobą sprawą, Zazwyczaj noclegi w Karpaczu sprzedaje się wraz ze śniadaniem i wchodzi ono w cenę pobytu. Natomiast koszt obiadokolacji dla jednej osoby waha się w granicach około 50zł przy sezonie wysokim. A więc podczas pobytu nasza para nieświadomie zapłaciłaby około 600zł. Nieświadomie, bo podczas pakietów z góry opłacamy nocleg, wyżywienie, internet itd. i nie mamy świadomości, co i za ile dokładnie, bo o takich rzeczach się nam nie mówi.

Więc jak jeść? Dla zainteresowanych gdzie dobrze zjeść, polecam zapoznanie się z artykułem pt. „Gdzie warto zjeść w Karpaczu”. Opisałam w nim, bazując na własnym doświadczeniu, gdzie jest smacznie i niedrogo. Za 20 zł zjemy syty obiad. Jeśli jednak mamy zejść do minimum wydawanych pieniędzy, osobiście poszłabym do gospodarza naszej kwatery i zapytała o możliwość wykupienia posiłku. Obiad dla rodziny trzeba ugotować, a dwa talerze zupy, czy kotlety dodatkowo, nie powinno stanowić dla żadnej Pani problemu. Przyjmijmy jednak, że obiad dla dwóch osób będzie nas wynosił po 20zł, plus jakieś 10zł na przekąski w międzyczasie. Dodatkowo jedna romantyczna kolacja (100zł) i wypad do dyskoteki wraz z alkoholem (100zł). Daje to 440zł łącznie.

Złoty interes robią w Karpaczu firmy zajmujące się przewozem osób. Dlaczego? Ponieważ osobom odwiedzającym miasto, wydaje się że jest ono długie, a przejście z punktu A do punktu B, zajmuje masę czasu. Można się z tym zgodzić, jeśli mamy iść ulicą. Rzeczywiście czasem są to odcinki 3-4km, gdzie nie ma pobocza, ani chodnika. Jeśli mamy samochód to nie ma zbyt dużego problemu z poruszaniem, poza dwoma minusami. Po pierwsze: jedna z osób nie może spożywać alkoholu, (dla jednych to żaden problem, ale dla drugich może być denerwujące zwłaszcza podczas urlopu), a po drugie wszystkie widoczne parkingi to od 10 zł do nawet 100 zł za godzinę! Koszt przejazdem taksówki to też nie taki tani interes. Znakomitym wyjściem z sytuacji, będzie poznanie topografii miasta. Myślicie, że ludzie mieszkający na stałe w Karpaczu, a nie posiadający samochodu codziennie podróżują taksówkami? Pewnie się to zdarza, ale zarówno oni jak i ja znamy masę skrótów i przejść, które sprawiają że spacer staje się prawdziwą przyjemnością. Oto cały sekret.

Aby nie płacić za parking w centrum, zostawmy samochód pod kwaterą w której nocujemy. Jeśli zaś wykupiliśmy nocleg na obrzeżach Karpacza, warto wiedzieć że są miejsca w których parkingi są bezpłatne, ale dobrze ukryte. Między innymi mieszczą się : przy głównej ulicy, w pobliżu restauracji Śnieżka (są 2). Naprzeciwko po prawej stronie, staranie schowany jest trzeci ( za postojem taksówek). Wyżej w okolicy urzędu miasta, jest czwarty. Następnie po lewej od strony Białego Jaru, piąty. Trochę wyżej, jadąc w stronę Szpitala Pulmonologicznego – mijamy płatny, a kilka metrów dalej jest już bezpłatny. Złotą zasadą jest kwestia, aby zawsze zajrzeć dalej. Niekiedy jest to 100 metrów, a niekiedy 10. Czasem niestety nie ma miejsca, ale zawsze sprawdźmy dalej. Bo przy drodze zapłacimy 15 zł za godzinę, a kilka metrów dalej za zakrętem kosztuje już 5zł. I tak jest ze wszystkim! Pamiątki przy głównej ulicy są droższe, sklepy przy głównej ulicy (w pobliżu jakieś atrakcji) mają wyższą marże, alkohol w barze jest droższy w centrum. Warto się rozejrzeć dalej, a można odkryć naprawdę świetne rzeczy.

Jeśli zaś chodzi o skróty i przejścia, najlepszym przykładem jest trasa z Białego Jaru do Morskiego Oka. Przez około 3 km ciągnie się droga bez pobocza, zakręcona i niebezpieczna dla pieszych. Ale zanim się zacznie, po lewej stronie obok restauracji Mamamia, jest 500 metrowy skrót wyłączony z ruchu samochodowego. I takich przejść jest masa. Warto pamiętać że, w istocie Karpacz jest rozciągnięty wzdłuż drogi głównej, dlatego nie trzeba się bać, widocznych ścieżek i przejść, bo nie ma jak się zgubić, a oszczędza się nie tylko czas ale i nerwy.

Reasumując powyższe, można śmiało stwierdzić że da się się spędzić urlop w Karpaczu za 1200zł. Uważam że nie trzeba przepłacać, za coś co można mieć w godziwej cenie. Rzeczy i kwestie, które opisałam tak naprawdę można dopasować do każdej innej miejscowości turystycznej. Ameryki nie odkryłam, ale mam nadzieję że po przeczytaniu tego tekstu, rozjaśni Ci się trochę w głowie, drogi kolego i koleżanko. Mam nadzieję że spędzisz cudowny czas odwiedzając to niezwykłe miasteczko Karpacz!

P.S zdjęcia pożyczone z portalu www.karpacz.net :)

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij