Do Karpacza przyciąga jak magnes górująca nad okolicą Śnieżka. Niegdyś była jednym z najczęściej odwiedzanych szczytów w całej Europie. Dziś wciąż fascynuje i onieśmiela swoją wybitnością.

Jej nazwa zdradza wszystko – wzięła się od śnieżnej pokrywy, bo też przez większość roku tak wysoka góra (1602 m n.p.m.) zwykle kryje się pod białą peleryną. Wypiętrzyła się, jak to mawiają, dawno, dawno temu, jednak dla człowieka ma znaczenie, odkąd zaczął ją zdobywać.

Regularne wyprawy zaczęły się już w XVI wieku i wkrótce Śnieżka stała się jedną z najchętniej odwiedzanych gór na kontynencie. Pierwsze grupowe wejście odbyła podobno grupa z czeskiego Trutnova w 1577 roku. Niemniej popularność Śnieżki stale rosła.

W latach 1665-1681 wybudowano kaplicę św. Wawrzyńca. Miała stanowić dowód na to, iż prawa do znacznej części Karkonoszy należą do słynnego rodu Schaffgotschów. Właściwie od tego momentu zapoczątkowany został ruch pielgrzymkowy na Śnieżkę. Później jednak (1824 r.) kaplicę poddano sekularyzacji i zamieniono w schronisko. Na ironię losu schronisku przywrócono funkcję kaplicy w połowie XIX wieku, kiedy to niejaki Friedrich Sommer wybudował schronisko z prawdziwego zdarzenia. Te jednak szybko spłonęło, chociaż właściciel zdołał je odbudować. W 1967 roku zastąpiono je słynnymi marsjańskimi talerzami, które są do dziś symbolem Śnieżki.

Ale wcześniej, bo w 1899 r., powstało tutaj jedno z pierwszych tak wysoko położonych obserwatoriów meteorologicznych. Kiedy jednak powstały marsjańskie talerze, obserwatorium to zdemontowano i przewieziono do Karpacza.Popularność Śnieżki wiązała się to również z popularnością uzdrowiska Cieplic-Zdroju, do którego przybywali turyści zafascynowani także pięknym stożkiem majaczącym na horyzoncie.Obecnie wydawać się może, iż niewiele się zmieniło. Wciąż tłumy turystów. Ale mogą już korzystać ze zdobyczy technologii i od południowej strony przybyszów wwozi wyciąg. Osobiście nazywam ją królewną Karkonoszy, głównie z uwagi na skojarzenia z baśnią, lecz jest w tej niezwykłej górze coś baśniowego właśnie. Co? O tym napiszę niebawem.

 

zdj. sxc.hu

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij