Nieszczęśliwa miłość od zarania dziejów stanowiła inspirację dla pisarzy, malarzy i muzyków. W przypadku powstania legendy o karkonoskim Duchu Gór nie mogło być inaczej. Historię o Liczyrzepie opowiadano z pokolenia na pokolenie. Rodzice straszyli nią niegrzeczne dzieci, a mieszkańcy Karpacza dzielili się opowieścią z turystami. Z upływem czasu Duch Gór stał się najbardziej rozpoznawalną postacią regionu i mieszkańcy z najodleglejszych krain przyjeżdżali w Karkonosze, aby na własnej skórze zaznać magii znanej legendy. Bywali śmiałkowie, którzy wędrowali po górach wzdłuż i wszerz, dniami i nocami, szukając Liczyrzepy.

Według legendy w Karkonoszach żyła niegdyś panna o niezwykłej urodzie. Swoimi wdziękami oczarowała wielu mężczyzn, którzy zakochiwali się w niej bez pamięci. Dobrogniewa, córka księcia ze Świdnicy, odrzucała jednak ich zaloty, gdyż w jej sercu miejsce zajmował jedynie Książę Mieszko. Wśród nieszczęśników, którzy padali na kolana przed piękną dziewczyną znalazł się także Duch Gór. Jego determinacja w zdobyciu ukochanej była większa, niż pozostałych amantów. Oszalał na punkcie Dobrogniewy i porwał ją do swego górskiego zamczyska. Dni mijały, a wybranka Ducha Gór coraz częściej narzekała na nudę i brak towarzystwa. Jak wiadomo zakochany mężczyzna zrobi wszystko, aby uszczęśliwić swoją wybrankę. Duch podarował Dobrogniewie kilo rzepy i czarodziejską różdżkę. Od tej pory za jednym dotknięciem magicznej różdżki księżniczka przemieniała warzywa, w kogo tylko chciała. Dobrogniewa spędzała czas na zabawie z przyjaciółmi i choć na chwilę zapominała o rozłące z ukochanym Mieszkiem. Kilo rzepy jednak szybko zwiędło i dziewczyna znowu została w pustym zamczysku sama. Duch Gór obsadził więc rzepami wszystkie okoliczne pola. Rzepy rosły po horyzont i zajmowały każde wolne miejsce w ogrodzie Ducha Gór. Zrywał je dla swojej wybranki, a ona znowu zamieniała warzywa w przyjaciół. Pewnego dnia Dobrogniewa tak mocno zatęskniła za swoim Mieszkiem, że zdecydowała się raz na zawsze uciec od Ducha Gór. Przebiegła dziewczyna poprosiła go, aby policzył wszystkie rosnące rzepy. Trwało to bardzo długo. Duch mylił się i musiał zaczynać liczenie od początku. W tym czasie księżniczka wymknęła się z posiadłości i zbiegła w dolinę do ukochanego Mieszka. Historia ta szybko zyskała posłuch u mieszkańców, którzy od tej pory zaczęli nazywać Ducha Gór pogardliwie – Liczyrzepą. Nie lubił tego przezwiska i gdy tylko je usłyszał, zaczynał się denerwować. Do dziś sądzi się, że burze i grzmoty występujące w Karkonoszach są wyrazem złości oszukanego Liczyrzepy.

Minęły tysiące lat, a opowieść o starcu z brodą i kosturem jest nadal aktualna. W lokalnych sklepikach bez trudu odnajdziemy dziś pamiątki z podobizną jego wizerunku, a turyści odwiedzający Karpacz z zaciekawieniem słuchają przewodników, którzy dzielą się tajemniczą historią Ducha Gór.

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij